Książę w Nowym Jorku, czyli dlaczego warto zakochać się w Queens

Książę w Nowym Jorku, czyli dlaczego warto zakochać się w Queens

Jestem ogromnym fanem kina, a jednym z filmów, do których wracam z sentymentem, jest bez wątpienia „Książę w Nowym Jorku”. Pamiętam, jak oglądałem go po raz pierwszy i śmiałem się do łez z perypetii księcia Akeema, ale jednocześnie fascynowało mnie to, jak inaczej pokazano w nim Nowy Jork. To nie był blichtr Piątej Alei czy neony Times Square.

To był Nowy Jork prawdziwy, gwarny, trochę chaotyczny, a przede wszystkim – autentyczny. Ten film to dla mnie coś więcej niż komedia. To genialny przewodnik po Queens, dzielnicy, która w tej opowieści gra jedną z głównych ról i w której można odnaleźć prawdziwą duszę tego miasta. Zapraszam Was w podróż śladami księcia Akeema, aby odkryć, dlaczego warto zakochać się w Queens.

Dlaczego „Książę w Nowym Jorku” to więcej niż komedia?

Dla tych, którzy może nie pamiętają, fabuła jest prosta i genialna zarazem: książę Akeem (w tej roli niezrównany Eddie Murphy), dziedzic tronu fikcyjnego afrykańskiego królestwa Zamundy, ma dość życia w złotej klatce. W przeddzień aranżowanego ślubu postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i wyrusza do Nowego Jorku, by znaleźć kobietę, która pokocha go za to, kim jest, a nie za jego tytuły i bogactwo.

Jego celem staje się Queens – miejsce, gdzie, jak wierzy, odnajdzie swoją przyszłą królową. Poza mistrzowskimi, wielokrotnymi rolami Eddiego Murphy’ego i Arsenio Halla, siłą tego filmu jest ponadczasowa opowieść o poszukiwaniu autentyczności w świecie pełnym pozorów. Akeem, rezygnując z luksusu, zanurza się w codziennym życiu nowojorskiej dzielnicy, pracując w barze szybkiej obsługi i mieszkając w zaniedbanym apartamencie.

I właśnie ten kontrast sprawia, że „Książę w Nowym Jorku” to nie tylko komedia pomyłek, ale też ciepła i mądra opowieść o tym, co w życiu naprawdę się liczy.

Queens: Prawdziwa bohaterka filmu

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego książę Akeem, szukając królowej, wybrał właśnie Queens? Odpowiedź jest genialna w swojej prostocie: „Po co podróżować do Ameryki, by poznać kogoś, kto chce tylko pieniędzy? W Ameryce chcę poznać osobę z charakterem”. Właśnie dlatego odrzucił blichtr Manhattanu na rzecz miejsca, które w latach 80. było symbolem codziennego, prawdziwego życia. Queens w filmie to nie jest tło – to pełnoprawna bohaterka. Dzielnica jest przedstawiona jako tętniący życiem „melting pot”, czyli tygiel kulturowy, gdzie na jednej ulicy mieszają się różne języki, tradycje i smaki. To właśnie tutaj, wśród zwykłych, ciężko pracujących ludzi, Akeem mógł zweryfikować swoje ideały i znaleźć miłość, która nie była oparta na statusie. Z mojej perspektywy, mimo upływu lat, Queens wciąż zachowało ten autentyczny charakter. Oczywiście, dzielnica bardzo się zmieniła, ale nadal jest jednym z najbardziej zróżnicowanych etnicznie miejsc na świecie. Spacerując dziś po Jackson Heights czy Astori, wciąż można poczuć tę samą energię, którą tak fantastycznie uchwycono w filmie.

Śladami Księcia Akeema – filmowe lokacje, które możesz odwiedzić

Chociaż od premiery filmu minęło ponad 30 lat, wielu fanów wciąż próbuje odnaleźć kultowe miejsca, w których kręcono „Księcia w Nowym Jorku”. Oto krótki przewodnik po najważniejszych z nich:

  • Restauracja McDowell’s: Filmowy McDowell’s, z jego słynnymi „złotymi łukami” zamiast „złotych łuków” McDonald’s, to w rzeczywistości restauracja sieci Wendy’s, która znajdowała się przy 85-07 Queens Boulevard w dzielnicy Elmhurst. Niestety, fani, którzy chcieliby dziś zjeść tam burgera, będą zawiedzeni – budynek został zburzony w 2013 roku, a na jego miejscu stoi teraz nowoczesny apartamentowiec. Mimo to, wciąż warto przespacerować się po okolicy, by poczuć klimat tej części Queens.
  • Zakład fryzjerski „My-T-Sharp” i mieszkanie Akeema: Co ciekawe, dwa kluczowe dla fabuły miejsca wcale nie znajdują się w Queens! Zarówno kultowy zakład fryzjerski, w którym toczyły się legendarne dyskusje, jak i zaniedbany apartamentowiec, w którym zamieszkali Akeem i Semmi, znajdują się w Brooklynie, pod adresem 392 South 5th Street w dzielnicy Williamsburg. Dziś okolica wygląda zupełnie inaczej niż w filmie, ale sam budynek wciąż stoi i jest łatwy do rozpoznania. To świetny przykład filmowej magii, która potrafi przenieść nas w zupełnie inne miejsce

Ciekawostki i ukryte smaczki, które pokochają fani

„Książę w Nowym Jorku” to film pełen małych, genialnych detali, które odkrywa się przy każdym kolejnym seansie. Jednym z moich ulubionych jest nawiązanie do innego hitu z Eddiem Murphym – „Nieoczekiwana zmiana miejsc” („Trading Places”). Pamiętacie scenę, w której Akeem daje bezdomnym mężczyznom dużą sumę pieniędzy? To bracia Randolph i Mortimer Duke, którzy stracili fortunę w poprzednim filmie! Ten mały żart łączy dwa filmowe uniwersa i jest świetnym mrugnięciem okiem do fanów. Warto też docenić, z jaką starannością wykreowano fikcyjne królestwo Zamundy. W latach 80. rzadko kiedy poświęcano tyle uwagi na stworzenie autentycznie wyglądającej, afrykańskiej kultury – od strojów, przez taniec, aż po ceremonie. No i oczywiście, nie można zapomnieć o charakteryzacji. Legendarny Rick Baker, który odpowiadał za przemianę Eddiego Murphy’ego i Arsenio Halla w postacie drugoplanowe (jak starszy, biały bywalec zakładu fryzjerskiego), otrzymał za swoją pracę zasłużoną nominację do Oscara. To właśnie te detale sprawiają, że film jest tak bogaty i ponadczasowy.

Podsumowanie

„Książę w Nowym Jorku” to dla mnie dowód na to, że najlepsze historie o tym mieście często dzieją się z dala od turystycznego zgiełku. Film w przezabawny sposób pokazuje, że prawdziwa magia Nowego Jorku nie tkwi w luksusowych apartamentach na Manhattanie, ale w energii jego mieszkańców, w wielokulturowych dzielnicach i w codziennych, małych gestach. Mam nadzieję, że ten wpis zainspiruje Was do wyjścia poza utarte szlaki i odwiedzenia Queens. Może nie znajdziecie tam księcia szukającego żony, ale z pewnością odkryjecie autentyczny, fascynujący i pełen smaków kawałek Nowego Jorku, który na długo pozostanie w Waszej pamięci.

A jakie są Wasze ulubione filmy, których akcja dzieje się w Nowym Jorku? Który z nich powinniśmy „odkryć” w następnej kolejności? Dajcie znać w komentarzach